blog

7lipiec

Czy można złamać Prawo i być dobrym człowiekiem?



Czy można skłamać i nie być kłamcą? Czy można kogoś zamordować i nie być mordercą?
Jak myślisz, ile razy musiałbyś kogoś okłamać, aby stać się kłamcą? Czy 5 razy wystarczy?
A może tylko 3 razy? Zobacz, że morderca nie musiałby zabić więcej, niż jedną osobę, aby stać się mordercą. Wobec tego kłamca, nie musi oszukać więcej niż raz, aby stać się kłamcą.
W oczach policjanta, jeśli wszedłbyś do sklepu i wziął coś drobnego, bez względu na wartość, to jest to kradzież. Doskonale wiemy, że jest to złe i przeważnie staramy się to ukryć, aby uszło to nam na sucho. Z kolei, gdyby nie było Prawa, to nie byłoby też kary za jego przekroczenie. Wobec tego na każde nasze złe zachowanie moglibyśmy znaleźć wymówkę. Lecz skoro istnieje Prawo, to nazywa ono złe ludzkie zachowania po imieniu.

A co, jeśli....

Pewien mężczyzna dopuścił się morderstwa. Jednak nie udało się go złapać. Od tamtego czasu minęło już 20 lat. Ten człowiek dojrzał, zrozumiał pewne sprawy, założył nawet swoją rodzinę. Nie czynił on już nic podlegającego karze. Wręcz przeciwnie, stał się on bardzo kulturalny i uprzejmy. Od wielu lat pomaga ludziom, a także wspiera ich z niezwykłą hojnością. Przez swoje dobre uczynki oraz ich wielką liczbę zaskarbił sobie szacunek w oczach wielu.

Jednak pewnego dnia, pojawili się świadkowie zdarzeń z przeszłości i ów człowiek został aresztowany, osądzony, a następnie skazany na śmierć przez powieszenie.

Z racji tego, że był on dobrodusznym człowiekiem, jego rodzina, przyjaciele, oraz mieszkańcy całego miasta postanowili zebrać podpisy w sprawie jego ułaskawienia. Potężny kosz wypełniony wnioskami wniesiono do gabinetu gubernatora, który był chrześcijaninem. Gubernator, widząc tak wielką liczbę podpisów, wzruszył się i postanowił go ułaskawić. Chwycił więc za swe pióro i podpisał stosowny akt, który pozwalał oskarżonemu wyjść na wolność. Następnie przebrał się w strój duchownego, wziął ze sobą dokumenty i udał się do więzienia, w którym znajdował się osadzony mężczyzna.

Gdy gubernator zbliżał się do celi, strażnik otworzył jemu drzwi i wpuścił go do środka.

Gubernator z uśmiechem na twarzy przywitał oskarżonego, mówiąc mu:
"Dzień dobry! Mam dla pana bardzo dobrą nowinę! Czy zechciałby ją pan usłyszeć?"

Mężczyzna spojrzał na gubernatora z gniewem i rzekł do niego:
"Wynoś się! Już pięciu klechów przychodziło do mnie. Mam dość Boga!"

Gubernator spojrzał ze zdziwieniem na mężczyznę i powiedział do niego raz jeszcze:
"Ależ młody człowieku, chociaż posłuchaj tego, co chce ci przekazać" - lecz skazaniec jeszcze bardziej napierał na niego, przerywając:
"Słuchaj no! Jeśli nie wyjdziesz teraz z tej celi, to wezwę strażników, aby cię wyrzucili. Wynoś się! Rozumiesz?"

Po tych słowach gubernator uszanował decyzję skazanego i z bólem serca wrócił do swojego gabinetu.
Gdy strażnik zamykał drzwi celi, spojrzał ze zdziwieniem na osadzonego:
"Chłopaku, dlaczego byłeś taki uparty i agresywny? Przecież miałeś wizytę samego gubernatora."
"Jak to?" - rzekł osadzony.
"Czy ten człowiek w stroju duchownego był gubernatorem?" Strażnik odparł:
"Tak, przyniósł on tobie ułaskawienie, lecz ty go nawet słuchać nie chciałeś."

Słysząc to, skazaniec pochwycić prędko za długopis oraz kartkę papieru, a następnie napisał list tej oto treści:
"Drogi Panie Gubernatorze. Jestem Panu winien przeprosiny za to, że tak Pana potraktowałem."
I tak dalej...,i tak dalej...

Gdy gubernator otrzymał list, napisał na jego odwrocie:
"Pozostawić bez rozpatrzenia."

Po pewnym czasie nadszedł dzień, w którym ów skazaniec miał ponieść śmierć. Zapytano go:
"Czy zechciałbyś coś powiedzieć przed swoją śmiercią?"
"Tak" - odpowiedział.
"Powiedzcie wszystkim ludziom, że nie umieram za swoją zbrodnię. Nie umieram za to, że jestem mordercą. Gubernator chciał mnie ułaskawić i mogłem żyć. Umieram jedynie za to, że nie chciałem go posłuchać, ani przyjąć jego propozycji, którą mi oferował. Odrzuciłem ją. Dlatego wołam do was ludzie, posłuchajcie mnie, zanim umrę! Nie lekceważcie łaski! Przyjmijcie ją, abyście nie poginęli tak jak ja!"
Po tych słowach zaprowadzono mężczyznę do sali, w której miał zostać wykonany wyrok i tam go stracono.

Ta krótka historia pokazuje nam życie dobrego człowieka, który od lat pomagał ludziom w ich codziennych utrapieniach. Był on szanowany i poważany, pełen hojności i miłości, a jednak wystarczył TYLKO JEDEN BŁĄD, TYLKO JEDNA SPRAWA, która zaważyła na losie jego całego życia. Było to morderstwo. To właśnie przez ten JEDEN błąd w życiu ciążyło nad nim przekleństwo Prawa, które domagało się dla niego słusznej kary. Miał on jednak szanse, aby jego przewinienie zostało mu całkowicie zmazane. Miał szanse wyjść na wolność i cieszyć się życiem. Jednak on zrezygnował z tego przywileju i zniweczył poselstwo łaski, które zostało do niego skierowane przez gubernatora.

A jak jest z tobą drogi czytelniku?
Ile dobrych uczynków już wykonałeś w swoim życiu?
Czy na ich podstawie uważasz się za dobrego człowieka?

KLIKNIJ TU i zdecyduj już dziś, w którą stronę obróci się twoje życie.

Źródło:

(1 Jana 3:15)

"Każdy, kto nienawidzi drugiego człowieka, jest mordercą, a wiecie, że żaden morderca nie ma w sobie życia wiecznego."

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA:

...

Czy jest w życiu coś więcej?

ZOBACZ
...

Kim On jest?

ZOBACZ
...

Dlaczego On umarł?

ZOBACZ
...

Skąd mieć pewność?

ZOBACZ
...

Dlaczego i jak to robić?

ZOBACZ
...

Dlaczego i jak czytać?

ZOBACZ
...

W jaki sposób On nas prowadzi?

ZOBACZ
...

Kim jest i co czyni Pocieszyciel?

ZOBACZ
...

Jak zostać napełnionym?

ZOBACZ
...

Jak opierać się złu?

ZOBACZ
Czy domy budują się same

KONTAKT Z NAMI

Jeśli masz dodatkowe pytania odnośnie Boga, Biblii lub wiary, napisz do nas.

Znajdź grupę chrześcijan w Twojej okolicy.
Dla osób które chciałyby się z nami spotkać i porozmawiać na temat wiary, prezentujemy mapkę kontaktową.